najnowszy numer

okladka

Znajdź SPA


Mekka turystów

2011-05-16 10:55

Mówią o nim „matka świata”. Otoczy opieką i miłością każdego, kto znajdzie się w obrębie jego ramion. Odkryje przed nim duszę i każe mu wracać do siebie tak często, jak tylko będzie to możliwe. Egipt to mekka turystów. Obrazy, rejestrowane jeszcze z okna samolotu potęgują wrażenie, że jest spowity w odcienie szlachetnego złota, ecru, pudrowego beżu i czekoladowego brązu. Jego paleta barw nie jest jednak monochromatyczna. Kontrapunkt malowniczo zaznacza tu swoje wpływy dzięki bieli, turkusowi z domieszką błękitu oraz granatowi. Wszystko wygląda tak, jakby natura, komponując pejzaż Południowego Synaju, chciała wyeksponować swój harmonijny charakter. Miejsce, w którym rozgrzana słońcem pustynia dotyka brzegów Morza Czerwonego, uzależnia od siebie każdego, kto chociaż raz je zobaczył.

 

Marcowe słońce

Decyzja o dołączeniu do grupy dziennikarzy z Polski i spędzeniu ostatniego tygodnia marca w kurorcie Sharm El Sheikh okazała się doskonałą inwestycją energetyczną. Już pierwszego dnia mój plan korzystania z lokalnych uroków życia realizowany był z dużym rozmachem. Podobno dusza kraju najpełniej ujawnia się w jego kulturze, muzyce, smakach, zapachach i zainteresowaniu, jakim obdarzają cię jego mieszkańcy. W Egipcie te słowa nabierają szczególnego znaczenia. Tu każdy ma szansę otrzeć się o magię arabskich wpływów i kontrastów. Wymknąć się europejskiej sztampie, powściągliwości i anonimowości. Kiedyś była to strefa zarezerwowana tylko dla Beduinów, dzisiaj miliony turystów traktują ją, jak swoją oazę szczęśliwości i rozkoszują się gościnnością kompleksów hotelowych, w których wszystko stworzono z myślą o komforcie. Na tle surowego pustynnego pejzażu wyłaniają się one jak bajkowe enklawy z prywatnymi plażami, podwodnymi ogrodami raf koralowych, strefami basenowo-rekreacyjnymi, centrami snorkelingu oraz gabinetami SPA, bazującymi na potencjale Morza Czerwonego.

W cieniu Góry Mojżesza

O tym, jak niekompletny był mój dotychczasowy obraz tej części Egiptu, przekonałam się drugiego dnia. O świcie wyruszyliśmy do Klasztoru św. Katarzyny, usytuowanego w cieniu kultowej dla chrześcijan, żydów i muzułmanów Góry Synaj. Tej najmniejszej oraz najstarszej diecezji świata,
wpisanej przez UNESCO na listę Światowego 
Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości od 1660 lat strzegą prawosławni mnisi (głównie Grecy). Zwiedzającym udostępniają tylko wydzieloną część m.in.: trzynawową bazylikę Przemienienia Pańskiego a także jej przedsionek z kolekcją kilkudziesięciu ikon. W całym klasztorze jest ich ponad 2 tysiące, a te najcenniejsze pochodzą z V wieku. Nawy oddzielone są od siebie dwunastoma kolumnami z granitu. Każda z nich symbolizuje jeden miesiąc roku i przedstawia ikonę z podobizną czczonego w nim świętego. Niewiarygodne wrażenie robi ambona ozdobiona miniaturami i tron biskupi z XIX wieku. Na drewnianym osiemnastowiecznym stropie połyskują złote gwiazdy i zwisają przepiękne kandelabry. W marmurowym sarkofagu przechowywane są kunsztowne szkatułki z relikwiami św. Katarzyny. Przez całą dobę oświetlają je oliwne lampki. Warto także zwrócić uwagę na dobudowaną (w 1871 r.) w zachodniej części bazyliki trójpoziomową dzwonnicę, zwiastującą wyjątkowo ważne wydarzenia w dziejach wiernych. Najsilniejsze emocje towarzyszą mi jednak na klasztornym dziedzińcu. Dostrzegam tam niewielki mur, okalający biblijny Krzew Gorejący. To właśnie za jego pośrednictwem Bóg przemówił do Mojżesza i powierzył mu jego misję. Wzruszenie osłabia spostrzegawczość, bo dopiero oglądając zdjęcia, zauważam, że słońce roztacza wokół rośliny blask w formie aureoli. Może to kolejny cud?

Safari z adrenaliną

Po dawce mistycznych przeżyć ruszamy na safari. W jeepie nasz przewodnik Gabriel Khan gwarantuje, że kolejne miejsce, do którego zmierzamy, jest olśniewające. Już po kilku metrach okazuje się, że jedziemy z kierowcą o iście rajdowym zacięciu, który linię „mety” zawsze przekracza, jako pierwszy. Mkniemy pustynnym szlakiem w szalonym tempie, przy akompaniamencie salw śmiechu. Myślę, że w gruncie rzeczy Sahara jest mało fotogeniczna. Zdjęcia nie oddają w pełni jej urody. Niepowtarzalnej, trudnej do okiełznania nawet setkom migawek aparatu. Na jej tle beduińskie dzieci wyglądają jak rajskie ptaki. Ile w nich radości i nieopisanej ciekawości świata. Może te jaskrawe kolory ubrań mają dać im energię na późniejsze, bardziej powściągliwe lata. Po 12 roku życia muszą je przecież zamienić na stonowane długie suknie i chusty szczelnie zakrywające włosy. Patrzę z zachwytem na ich zjawiskowe twarze, oczy roziskrzone jak meteoryty i dołączam je do galerii obrazów w mojej prywatnej synajskiej kolekcji. Po tej feerii barw przychodzi pora na zdobycie Białego Kanionu.

Kremowa biel

Wędrówkę przez kanion umożliwia pokonanie dosyć stromej szczeliny skalnej. Asekurując się liną, schodzimy w dół. Wapienna skała miejscami ma gładkie, faliste krawędzie, przez co nogi czują się tu trochę jak na lodowisku. Opiekujący się nami Beduin wysyła mi z góry sygnały, że moje buty mają słabą przyczepność i lepiej zrobię, jak się ich pozbędę. Przemierzam więc Biały Kanion boso. Strach i bolące mięśnie rekompensuje mi widok na dole – piaszczyste wydmy, wąskie przejścia i masywne formacje, wyrzeźbione w wyniku erozji wiatru oraz wody. Niemal wszystko jest w tonacji biało-kremowej. Słońce Południowego Synaju w tym spektaklu cieni i światła ma ogromny udział.

By night

Naama Bay to centrum rozrywki i luksusowych hoteli. Tętni życiem przez całą dobę. Spacer promenadą oznacza setki zaproszeń na sławetną sziszę, mocną herbatę z miętą, taniec derwisza, pokazy połykaczy ognia i najbardziej na świecie opłacalne zakupy z przyspieszonym kursem negocjacji. W porcie zamożni Egipcjanie z dumą prezentują swoje ekskluzywne łodzie. Rejs nimi to nie lada gratka i możliwość podszlifowania swoich umiejętności żeglarskich.

W stylu slow

Po serii eskapad marzę o relaksującym 
seansie w SPA hotelu Savoy. Śliczne wnętrze pachnie wodą różaną, aromatycznymi  olejkami i zmysłową mieszanką ziół. Okazuje się, że gama zabiegów bazuje na ich potencjale. Apetyt mojego ciała na ich dobroczynne wpływy daje o sobie znać. Mięśnie zaczynają się rozluźniać. Jest bosko.

Hotele Deluxe

Sharm El Sheikh Savoy***** www.savoy-sharm.com

The Ritz Carlton***** www.ritzcarlton.com

Four Seasons Resort***** www.fourseasons.com

Jak dolecieć

Połączenia czarterowe z Warszawy, Katowic, Wrocławia i Krakowa do kurortu Sharm El Sheikh oferuje biuro podróży Viva Club. Koszt biletów: 1300-1500 zł

Tekst: Małgorzata Pisula

Wróć