facebook

Fantastyczna przyroda zachęca do przyjazdu do Estonii wiosną, piękne, piaszczyste plaże – latem, a bogata kultura, zabytkowy Tallin i SPA z tradycjami – przez okrągły rok.Niewiele wiemy o Estonii, choć to niemal nasz sąsiad, z którym dzielimy Morze Bałtyckie. Przyroda zachęca do przyjazdu wiosną, piękne, piaszczyste plaże – latem, a bogata kultura, zabytkowy Tallin i SPA z tradycjami – przez okrągły rok.


Tekst: Katarzyna Sołtyk

Terviseks – słychać podczas wznoszenia toastów, söömiseks – przy stole, kuulmiseks – na pożegnanie. Co drugie słowo w języku estońskim kończy się na „seks”, który ma niewiele wspólnego z aktem płciowym. Sami Estończycy śmieją się, że przyrost naturalny, który do niedawna był ujemny, jest tak niski, bo jak tyle się o seksie mówi, to odchodzą chęci do czynów. Tym bardziej, że seks to po estońsku mało seksowne „sugu”, a miłość – „armarus”.

Wi-Fi w lesie
Największymi turystycznymi atutami Estonii są barwna kultura, bogate, wciąż kultywowane tradycje oraz nieskazitelna przyroda. A największą przyrodniczą ciekawostką jest pięć pór roku. Piąta, nazywana porą powodzi, to wyjątkowe zjawisko, które obserwuje się wyłącznie w regionie Soomaa, gdzie wiosną wody z topniejącego śniegu i wylewającej rzeki zalewają łąki, drogi i gospodarstwa. Dla miejscowych to normalka, do której przywykli, dla turystów – nie lada atrakcja – specjalnie tu przyjeżdżają wczesną wiosną, by pływać kanu po szosach i lasach, odwiedzając podtopione gospodarstwa.
Połowę kraju porastają lasy, a ich największą osobliwością jest... Wi-Fi. I to darmowe. 98 proc. powierzchni kraju jest w zasięgu ogólnodostępnego Internetu. Mieszkańcy nawet najmniejszych i najbardziej oddalonych wiosek po najświeższe wiadomości nie jeżdżą do kiosku, tylko wchodzą do sieci, a każdą sprawę mogą załatwić online. Papierowe dokumenty przeszły do lamusa, podpis elektroniczny jest na porządku dziennym. Przez Internet głosuje się w wyborach, robi zakupy, rozlicza podatki, prowadzi przedsiębiorstwo, sprawdza oceny w szkołach i podpisuje umowy notarialne. W tej dziedzinie Estonii nie dorównuje żaden, nawet najbardziej rozwinięty kraj na świecie. Zresztą, trudno się dziwić – wszak to właśnie Estończycy są „wynalazcami” znanego na całym świece Skype'a.

WiFi w lesie

Sarema – wyspa SPA
Estonia to wyjątkowo płaski kraj. Najwyższe wzniesienie ma 318 m n.p.m. Podobno niektórzy dla urozmaicenia krajobrazu tworzą na działkach sztuczne wzniesienia, żeby spojrzeć na swoją krainę z innej perspektywy. Wybrzeże Bałtyku z pięknymi, piaszczystymi plażami, miejscami również jest płaskie, choć malownicze 100-metrowe klify urozmaicają krajobraz na południowy-zachód od Tallina, w Vaana-Joesuu.
Związek Estonii i morza jest bardzo silny i odwieczny, a najłatwiej poczuć go w otwartym w 2012 r. nowoczesnym oddziale Muzeum Morskiego Seaplane Harbour w Tallinie, gdzie na 5 tys. m2, na trzech poziomach (świat podwodny, na morzu, ponad taflą wody) zgromadzono ponad 200 eksponatów, wśród których największą atrakcją jest udostępniona do zwiedzania łódź podwodna Lambit.
Ponoć w przeszłości na każde 100 rodzin przypadało 62 kapitanów. Dziś na plaży zamiast wyczekujących na mężów kobiet, spotyka się wczasowiczów, głównie z Rosji i Skandynawii. Popularnym letnim sportem plażowym jest beach hopping, polegający na podróżowaniu wzdłuż wybrzeża, a letnią stolicą kraju – Parnu, nazywane też Miami Estonii. Największą z ponad 1500 estońskich wysp jest Sarema – wyspa SPA, z kurortem Kuressaare, którego główną uciechą są liczne festiwale (Dzień Opery, Festiwal Morski, Dni Zamkowe) oraz kuracje zdrowotne i upiększające w ośrodkach SPA (polecamy GoSPA w Georg Ots Spa Hotell).
Na turystach największe wrażenie robi Tallin, z przepiękną, wpisaną na listę UNESCO starówką. Latem każdego dnia przemierzają ją tysiące turystów, uczestników rejsów po Bałtyku. Złośliwi mawiają, że Tallin to biedne przedmieście Helsinek. Jednak biorąc pod uwagę nagromadzenie zabytków oraz bogatą historię, to raczej stolica Finlandii mogłaby uchodzić za uboższą krewną Tallina. Spacerując wąskimi, wijącymi się po wzgórzu uliczkami, czujemy się jak przed stu laty. Najpiękniejszą panoramę Starego Miasta można oglądać z naturalnego tarasu widokowego – Wzgórza Toompea.

Panorama Tallina

Miasto wież
Wizytówką estońskiej stolicy, zamieszkiwanej przez 450 tys. osób (co stanowi blisko jedną trzecią ludności kraju), są wieże. Wędrówka ich szlakiem to odkrywanie bogactwa kultur i narodów tego miasta. Najwyższa jest 123-metrowa iglica kościoła św. Olafa. Najbogatsza niegdyś świątynia w mieście służyła społeczności skandynawskiej, dzisiaj odbywają się w niej nabożeństwa luterańskie dla Estończyków (95% z nich jest ewangelikami). Smukła wieża ratuszowa przypomina minaret. Góruje ponad rynkiem głównym Reekoja Plats, na którym koncentruje się życie starówki.
Kolejna wieża – tym razem biała – zdobi kościół św. Mikołaja. Ufundowali ją w 1230 r. niemieccy kupcy z Gotlandii. O rosyjskich wpływach przypominają błyszczące kopuły soboru Aleksandra Newskiego z końca XIX w. Z kolei jedna z potężniejszych baszt w miejskich murach obronnych, tzw. Gruba Małgorzata (Paks Margareeta), to dzieło Polaka, który przyjechał tu w 1516 r. Z wielokrotnie przebudowywanego, stojącego na wzniesieniu zamku pozostała część zachodniego muru i oczywiście... wieża – Długi Hermann (Pikk Hermann).
Współczesną wizytówką miasta i dumą Estończyków jest otwarte w 2006 roku KUMU, Kunsti-Museum, czyli Muzeum Sztuki. Jego nowoczesną bryłę zaprojektował fiński architekt Pekka Vapaavouri. Park wokół KUMU i pałacu Kadriorg to ulubione miejsca niedzielnych spacerów rodzinnych.
W stolicy działają restauracje francuskie, włoskie, węgierskie, kaukaskie, indyjskie, a nawet argentyńskie i kreolskie. Są też oczywiście estońskie. Miejscowa kuchnia to interesująca mozaika wpływów skandynawskich i rosyjskich, z galaretami rybnymi, solonymi śledziami, twarogami oraz wariacjami na temat kaszy jęczmiennej i gotowanej kapusty. Typowo estońską potrawą jest krwista kiełbasa (verevorst) popijana miejscowym piwem (saku). Na poprawę trawienia najlepszy jest zaś słodki, ale mocny likier Vana Tallin (Stary Tallin), który podaje się do kawy i lodów.                                    

Ammande Villa w Parnu

 

Błotny relaks i sauny
Tradycje SPA w Estonii sięgają lat 20. XIX wieku, kiedy to odkryto lecznicze właściwości mułu wydobywanego z dna morskiego. Wówczas to modne stały się kurorty Pärnu, Hupsalu, Kuressaare, Narva-Joesuu, czy Värska, miasto znane z wód mineralnych. Pierwszy ośrodek oferujący leczenie błotem odwiedzali nawet rosyjscy carowie. Dziś niemal każdy hotel posiada SPA, a nadmorskie kurorty i uzdrowiska oferują szeroki wachlarz zabiegów relaksacyjnych i leczniczych, jak okłady borowinowe, talasoterapeutyczne pilingi solne, rytuały perłowe.
Niezwykle ważne miejsce w kulturze Estonii zajmują sauny. Spotyka się je w bogatych rezydencjach, ale i na terenie gospodarstw wiejskich. Najbardziej tradycyjna jest estońska sauna dymna, mieszcząca się w niewielkim, oddzielnym budynku. Gorąca para powstaje przez polewanie wodą kamieni rozgrzanych płonącym w piecu drewnem. W niektórych hotelach sauny znajdują się nie tylko w strefach SPA, ale również w pokojach hotelowych – jak w Willi Ammende w Pärnu.

Estońska sauna

 

Przydatne adresy:
www.estonianspas.eu
www.visitestonia.com
www.gospa.ee