facebook

Drogę św. Jakuba każdego roku przemierza około 200 tys. pielgrzymów z całego świata. Idą z nadzieją, że na końcu szlaku odnajdą spełnienie i wewnętrzny spokój. Odnajdą siebie.

Tekst i zdjęcia: Katarzyna Sołtyk

Według tradycji apostoł Jakub Większy prowadził na terenie dzisiejszej Hiszpanii Północnej działalność misyjną. W 44 roku n.e. zginął śmiercią męczeńską w Jerozolimie, skąd jego ciało w cudowny sposób zostało przewiezione do Galicji na statku prowadzonym przez anioły. Grób świętego odkryto w 813 r. w miejscu, gdzie spadł deszcz gwiazd tj. na Polu Gwiazd (Campus Stellae). Od tego czasu zaczęły tu płynąć rzeki pielgrzymów z całej Europy, na przełomie XI i XII wieku powstało sanktuarium (dzisiejsza katedra), a przy drogach znaczonych kamiennymi słupami wyrastały wsie, zamki, miasta, świątynie, klasztory i szpitale.

NA DRODZE ŻYCIA
Przemierzając rowerem fragment Drogi Świętego Jakuba, zatrzymałam się gdzieś między Palas de Rei a Melide w Galicji. Kamienny słup wskazywał kierunek trasy i odległość do celu – Santiago de Compostela – 60 km. Po ilości kamyków ułożonych w piramidki w intencji szczęśliwego zakończenia wędrówki widać było, że odpoczywa tu wielu pielgrzymów. Na odcinku tym droga wiedzie przez las, pnąc się stromo pod górę. Jest kamienista, przegrodzona grubymi korzeniami utrudniającymi wspinaczkę. Niejeden mógł tu zwątpić – pomyślałam przyglądając się pamiątkom pozostawionym przez pątników. Pod stosem kamieni dostrzegłam czarno-białe zdjęcie przyprószone pyłem i grudkami ziemi. Matka i dwóch synów (jak się domyślam) w czułym uścisku, pełnym miłości, ale i smutku. Dwoje z nich miało zamknięte oczy, tylko jeden z chłopców patrzył na mnie przenikliwie, jakby chciał sprowokować do zadumy nad ich losem.

(c) Katarzyna Sołtyk
Kto zostawił to zdjęcie i w jakiej szedł intencji? Może to ojciec rodziny dziękował za szczęście, jakie wnieśli w jego życie. A może wręcz przeciwnie – utracił ich i wędrował, modląc się o zbawienie ich i swojej duszy? Ktoś odszedł, zginął w wypadku, rozchorował się? Wyobraźnia podpowiadała mi kolejne scenariusze. I choć na całej trasie widziałam wiele zdjęć, obrazków, karteczek z odręcznie wypisanymi intencjami, rysunków i osobistych przedmiotów, ta jedna fotografia wstrząsnęła mną dogłębnie.
Wtedy też przypomniałam sobie film „The Way” (Droga życia), w którym Tom (Martin Sheen) przemierza camino (to po hiszpańsku: droga, szlak), aby uczcić pamięć tragicznie zmarłego syna Daniela (Emilio Estevez). Towarzyszą mu: chcący stracić zbędne kilogramy Holender Joost, pragnąca rzucić palenie blondwłosa Sarah z Kanady i neurotyczny irlandzki pisarz Jack, liczący na to, że dzięki odbytej pielgrzymce odzyska twórczą wenę. Pątnicy wyruszają na camino z powodów bardzo ważnych i niezwykle błahych, a każdy pozostawiany przez nich po drodze kamień, czy przedmiot to odrębna historia.

BUEN CAMINO
Od ponad tysiąca lat szlak przemierzają pielgrzymi z najodleglejszych zakątków, w nadziei, że w mieście świętego Jakuba odnajdą spełnienie i wewnętrzny spokój. Dawniej pielgrzymowano dla umocnienia wiary, odbycia pokuty, spełnienia ślubów, z prośbą o uzdrowienie lub w celach dziękczynnych. Dzisiejsze statystyki pokazują, że zaledwie 15 procent docierających do Composteli deklaruje „religijne powody” wyruszenia na szlak. Wielu idzie w celach krajoznawczych, dla sportu, zdrowia, taniego czy oryginalnego spędzenia wakacji, z chęci poznania nowych, ciekawych ludzi. Wędrują wierzący, agnostycy i ateiści, starzy i młodzi, biedni i bogaci, bezrobotni i dyrektorzy, studenci i profesorowie. Tutaj znikają wszelkie podziały, wszyscy są sobie równi, a pątników łączy jeden cel – dotarcie do grobu św. Jakuba Apostoła.
(c) Katarzyna Sołtyk
Idą samotnie, w parach lub grupami. I bez względu na przyczyny wędrówki, jedno od wieków nie uległo zmianie – większość z nich niesie ze sobą jakieś intencje. Młoda para na początek nowej drogi życia, dziarscy staruszkowie w podzięce za pół wieku spędzone razem, małżeństwo starające się o dziecko, czy kobieta po przejściach, na kolejnym życiowym zakręcie. Większość z nich to ludzie poszukujący swojej drogi i motywacji do mierzenia się z niespodziankami, które gotuje im los. Buen camino! Dobrej drogi! – witają się i żegnają każdego dnia podróży.


(c) Katarzyna SołtykWSZYSTKIE DROGI DO SANTIAGO
Pątnicy wędrują ośmioma szlakami, z których najbardziej popularny to Droga Francuska o długości ok. 800 km, zaczynająca się w Saint Jean Pied de Port, we francuskich Pirenejach i wiodąca przez północną Hiszpanię. Prowadzi przez Navarrę, kraj Basków, krainę wina – La Rioja, Burgos, Palencię, León, Lugo i Galicję. Szlaki oznaczone jakubową muszlą znajdują się w całej Europie, głównie we Francji, Hiszpanii i Portugalii, ale też w Niemczech i Polsce (aż 17).
W odróżnieniu od znanych w naszym kraju masowych pielgrzymek pieszych, Droga św. Jakuba przeznaczona jest dla pątników indywidualnych, bądź wędrujących w niewielkich grupach, chcących doświadczyć duchowej ciszy i przemiany. Każdy z nich nosi na plecaku lub ubraniu muszlę, podążając za charakterystycznymi żółtymi strzałkami. A w bagażu kamyki, które zostawia po drodze. Najsłynniejszym miejscem dźwigającym setki tysięcy tych kamyczków-intencji jest Cruz de Ferro, żelazny krzyż u stóp którego pielgrzymi porzucają niesione od początku wędrówki kamienie. Na szlaku na pielgrzymów czekają nie tylko kościoły i klasztory, ale także specjalnie przygotowane schroniska – albergue (państwowe, prywatne i kościelne – niektóre w zabytkowych willach, klasztorach czy zamkach), a także gospodarstwa agroturystyczne, hostele i hotele.
Mimo że szlak istnieje od wielu wieków, i już w średniowieczu był jednym z trzech głównych miejsc pielgrzymkowych, obok Rzymu i Jerozolimy, w czasach współczesnych jego znaczenie wzrosło dopiero w roku 1982, kiedy Santiago odwiedził papież Jan Paweł II. W 1987 r. Rada Europy ogłosiła Drogę św. Jakuba pierwszym Europejskim Szlakiem Kulturowym, a w 1993 r. wpisano ją na listę UNESCO. Obecnie do Santiago de Compostela każdego roku przybywają miliony pielgrzymów, z których ok. 200 tys. otrzymuje certyfikat świadczący o odbyciu pieszej, konnej, bądź rowerowej pielgrzymki.
W Santiago de Compostela pielgrzymi stają przed głównym wejściem do katedry, by odetchnąć z ulgą – osiągnęli cel. Przy granitowym Portyku Chwały z posągami proroków i apostołów kładą dłonie na Drzewie Jessego pod figurą św. Jakuba, potem odwiedzają grób apostoła, składając prośby i podziękowania. Na koniec, jeśli przyszli wystarczająco wcześnie, uczestniczą w południe we mszy świętej dla pielgrzymów.

NA KONIEC ŚWIATA
Ale nie dla wszystkich pątników Compostela jest końcem wędrówki. Przed wiekami, pielgrzymi odmówiwszy modlitwę przy grobie świętego, wyruszali dalej na zachód. Po przybyciu na Costa da Morte docierali do przylądka Finisterra, czyli na ówczesny koniec świata. Na plaży Langosteira palili ubrania, w których przeszli szlak i kąpali się w wodach oceanu, co symbolizowało rozstanie się z grzechem. Dzisiaj również część pielgrzymów wędruje dalej, aż do Wybrzeża Śmierci, które swą nazwę zawdzięcza licznym wrakom tkwiącym wzdłuż skalistego brzegu. Choć jest też teoria, że nadali ją Celtowie, którzy osiedlili się tu w VII w. p.n.e., z powodu codziennej „śmierci” słońca w falach oceanu. U kresu podróży pątnicy zostawiają zużyte na trasie buty, palą części garderoby na znak rozstania ze wszystkim co złe i... rozpoczynają nowego życia. Czy lepsze? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne, Droga do Santiago na zawsze pozostanie w ich pamięci. Buen camino!

 

PIELGRZYM Z PASZPORTEM
Credencial, paszport pielgrzyma, to dokument uprawniający do noclegów w schroniskach. Zbiera się w nim pieczątki z kolejnych etapów wędrówki, by na koniec w Biurze Pielgrzyma w Santiago de Compostela otrzymać compostelę – potwierdzenie odbycia pielgrzymki. Warunkiem otrzymania certyfikatu jest przejście co najmniej 100 km lub przejechanie 200 km na rowerze, bądź konno.
Najtańsze schroniska albergue kosztują 6 euro za łóżko w wieloosobowych salach. Aby być pewnym przyjęcia, trzeba tu jednak dotrzeć jak najwcześniej, liczy się bowiem kolejność zgłoszenia. Dlatego wędrowcy wstają codziennie ok. 4.30-5.00, by po kilku godzinach marszu, ok. 13-14 stanąć w kolejce do rezerwacji noclegu. Prywatne hostele kosztują od 10 euro, pokoje w hotelach i pensjonatach 40-50 euro za noc.
www.caminosantiago.es, www.camino.net.pl

 

(c) ShutterstockSTOPY TO PODSTAWA
Niektórzy pielgrzymi nocują w cztero- i pięciogwiazdkowych hotelach (których na szlaku też nie brakuje), wędrują z niewielkimi plecaczkami, a ich bagaże transportowane są do kolejnych miejsc noclegowych. Minus? Atmosfera – takich pielgrzymów nie ma zbyt wielu, więc i atmosfera w hotelu nie ta sama. Plus? Oczywiście wygoda, no i nie trzeba zrywać się o świcie, żeby wczesnym popołudniem rezerwować miejsce w albergue. W takich hotelach nie brakuje też usług SPA (np. w La Rioja – winne, w Galicji – balneoterapia), które ułatwią błyskawiczną regenerację.
Ale nawet w tanich schroniskach, prywatnych pensjonatach i niewielkich hotelach pielgrzymom oferowane są, za niewygórowaną cenę, zbawienne masaże. Sam masaż stóp można zażyć już za 10-15 euro, a masaż poprzedzony pobytem w wodnej strefie SPA: od 27 euro – plecy, 30 euro  – stopy, 35 euro – kompleksowy. Pobyt w basenach z hydromasażami, jacuzzi i saunami zakończony akupresurą to wydatek ok. 25 euro.