facebook

Maseczka, manikiur, peeling. Kiedyś takie przyjemności zarezerwowane były wyłącznie dla pań. Dzisiaj korzysta z nich coraz więcej mężczyzn, a ośrodki na całym świecie poszerzają swoją ofertę, by dopasować się do ich potrzeb i gustów.

Tekst: Sylwia Zagórska

Do niedawna prawdziwy mężczyzna musiał pachnieć alkoholem i potem, ręce mieć zgrubiałe od ciężkiej roboty, paznokcie brudne, a wąsy pokryte pianą z piwa. Na szczęście te czasy już minęły. Zaniedbany mężczyzna uchodzi dziś za niemęskiego i wyszedł z mody, ustępując miejsca mężczyźnie nowoczesnemu, który prowadzi zdrowy styl życia – nie wstydzi się przyznać, że dba o kondycję, korzysta z porad dietetyka, uprawia jogging, nordic walking, chodzi na basen. Panowie nie tylko zaczęli dbać o siebie sami, ale również odwiedzać salony urody i SPA. W niektórych gabinetach stanowią już 20-30 proc. klienteli, w innych nawet 100%, gdyż powstają SPA przeznaczone wyłącznie dla nich.

FACET PRZED LUSTREM
Zaczęło się od klubów fitness, które w ostatnich latach święcą triumfy. Szybko okazało się jednak, że muskularna sylwetka i świetna kondycja na niewiele się zdadzą, gdy skóra pozostanie sucha i zniszczona, a włosy będą się łamać i rozdwajać. Przyszedł więc czas na ośrodki SPA i gabinety urody, przed którymi panowie bronili się nieco dłużej. Utarło się bowiem, że SPA to miejsce dla kobiet, a prawdziwi mężczyźni omijają je szerokim łukiem, kończąc wizytę w takim ośrodku na strefie wellness, sali fitness i saunie. Nic bardziej mylnego. Już w starożytności to właśnie panowie korzystali z dobrodziejstw miejskich łaźni. Do kąpieli w termach rzymskich dodawano wówczas rozmaitych aromatycznych olejków. Z kolei starożytni Egipcjanie zabezpieczali skórę i włosy olejami roślinnymi, np. ze słodkich migdałów czy daktyli.
Ostatnio siedząc w jacuzzi, usłyszałam rozmowę między dwoma młodymi panami. Żywo rozprawiali o siłowni, zajęciach fitness i promocjach, jakie im zaproponowano, dodając do karnetu konsultacje z dietetykiem oraz wybrane zabiegi SPA. Dyskusja była pasjonująca i wydawała się nie mieć końca, niczym między przyjaciółkami opowiadającymi sobie o ostatniej wizycie u fryzjera czy kosmetyczki. A jej głównym przesłaniem było to, że obaj panowie przykładają wagę nie tyle do samego wyglądu, co do dobrego samopoczucia, które się z nim wiąże oraz które zapewnia im prawidłowe odżywianie i odpowiednio dobrane zabiegi SPA. Zrozumiałam, że do tradycyjnych męskich przyjemności, jak piłka nożna, samochody i wędkarstwo, doszły nowe –  pozwalające na szybkie ładowanie akumulatorów i wzmacniające poczucie własnej wartości.
Mężczyźni już dzisiaj wiedzą, że masaż to nie tylko ratowanie nadwyrężonego kręgosłupa, ale  także relaks i przyjemność, a opalenizna, zdrowa cera i sprężysty krok to nie dowód na pędzenie życia utracjusza, lecz wizerunek człowieka sukcesu. Ilość panów szukających relaksu, pragnących się wyciszyć i odprężyć, systematycznie wzrasta. Trudno się temu dziwić. Presja dobrego, zdrowego wyglądu jest coraz powszechniejsza, a czasu na wypoczynek i zadbanie o siebie na co dzień mamy coraz mniej. Wizyta w SPA wydaje się więc idealnym rozwiązaniem. Nawet weekendowy pobyt w dobrym ośrodku SPA czy kilkugodzinny w day SPA przywraca życiową równowagę i harmonię między ciałem a umysłem. Poza tym mężczyzna traktuje hotel SPA jako azyl, miejsce, w którym może się nie tylko zrelaksować, ale i popracować nad sobą na treningu, albo skorzystać z innych przyjemności, na które na codzień zazwyczaj nie ma czasu.
shutterstockTEN PIERWSZY RAZ
Mężczyźni najczęściej po raz pierwszy przychodzą do SPA ze swoimi kobietami lub są przez nie przysyłani. Początkowo czują się skrępowani, niemęscy i nie na miejscu. Ale kiedy widzą i czują, jaką ulgę przynoszą im pewne zabiegi (np. podologiczne), chętnie wracają – i to już z własnej woli. A jak do tego dojdzie podziw i uwielbienie ich zadowolonych pań, zostają stałymi i wiernymi klientami.
Większość SPA to miejsca uniseks, ale na świecie powstaje coraz więcej SPA wyłącznie dla mężczyzn, gdzie czują się oni zupełnie swobodnie. Nieskrępowani obecnością kobiet, bez wstydu poddają się drobnym zabiegom typu depilacja nosa i uszu oraz wielogodzinnym rytuałom. Moda na tego typu przybytki urody przyszła z USA i Kanady, gdzie jako pierwsze zaczęły powstawać męskie farmy piękności. Do Polski też już dotarła - w Warszawie jest dedykowany mężczyznom Spearside w Hotelu Hilton.
Z badań przeprowadzonych w zeszłym roku na zlecenie Klekotki Sento Spa wynika, że co dziesiąty dorosły Polak korzysta z zabiegów oferowanych przez ośrodki SPA. Są to najczęściej osoby w wieku 35-44 lata, rzadziej 25-34 (19%) oraz 18-24 (12%). Badania potwierdzają, że mężczyźni równie chętnie jak kobiety, korzystają z dobrodziejstw zabiegów oraz stref SPA i wellness. Różne są jednak powody, które ich do tego skłaniają. Dla 42% klientów najważniejsze są relaks i regeneracja, choć dla kobiet (ok. 50%) czynnik ten jest ważniejszy, niż dla mężczyzn (36%). Dla pań ważne są efekty w postaci poprawy urody (13%), co dla panów nie ma żadnego znaczenia (0%), a przynajmniej nie przyznają się do tego. Za to 22% z nich uważa, że SPA to doskonałe miejsce na wspólny wyjazd ze znajomymi, a 18% oczekuje od obsługi profesjonalnych porad na temat zdrowia i urody. Potwierdzają to pracownicy obsługujący SPA. Kobieta najczęściej wie, czego chce w SPA czy salonie piękności. Jeśli chodzi o mężczyzn, obsługa musi często sama określić potrzeby klienta i delikatnie mu je uzmysłowić.

PO PIERWSZE MASAŻ
Panowie lubią masaże. Najczęściej korzystają z klasycznego masażu ciała, który wycisza i relaksuje. Choć ostatnio coraz częściej sięgają po inne, bardziej egzotyczne, jak tajski, lomi lomi czy bambusowymi pałeczkami. Dobrze wykonany masaż klasyczny zapewnia relaks, o którym marzymy, kończąc ciężki tydzień pracy. Jego główny cel to odprężenie. Dużo bardziej energiczny masaż sportowy (dla twardzieli) zapewnia głęboką regenerację i odżywienie mięśni. Dedykowany jest zwłaszcza panom, którzy przeforsowali się podczas ćwiczeń fizycznych i cierpią na tzw. zakwasy.
Wszystkim mężczyznom, którzy większą część swojego dnia pracy spędzają przed monitorem komputera, specjaliści polecają masaż leczniczy kręgosłupa. Biznesmen wizytę w SPA powinien zacząć od masażu głowy usuwającego stres oraz np. odżywczego zabiegu parafinowego na dłonie lub stopy. Wieczór warto spędzić w jacuzzi ustawionym na świeżym powietrzu. To przyjemność, z której można korzystać przez cały rok. Kolejnym etapem mogą być bardziej specjalistyczne zabiegi, jak czekoladowa maseczka, którą panowie lubią równie mocno, jak kobiety. Jak się okazuje, nie trzeba czekolady jeść, żeby organizm zwiększył wydzielanie serotoniny. Wystarczy jej aromat. A do tego zawarte w niej składniki odżywiają skórę, wygładzają ją i nawilżają.
Hotele SPA, które chcą przyciągnąć mężczyzn, wzbogacają swoją ofertę o różne męskie atrakcje, jak rajdy quadami, jazdę konną, wędkarstwo morskie czy nurkowanie, a wśród zabiegów… np. kąpiele w piwie czy winie. Podobno zażywali ich już starożytni Egipcjanie, którzy pierwsi zauważyli, że piwo odmładza cerę, sprawia, że skóra staje się gładka i miękka, przybiera też piękny koloryt. A równocześnie bogactwo witamin wzmacnia układ odpornościowy, dobrze wpływa na krążenie i obniża ciśnienie. Warto wiedzieć, że kąpiel nie odbywa się w samym piwie, lecz w składnikach, z których ono jest zrobione. Ciało zanurza się w bulgoczącej wodzie z dodatkiem chmielu, drożdży i słodu. 
Nazwy zabiegów i pakietów też mają rozwiać ich ostatnie wątpliwości i upewnić, że tylko prawdziwego mężczyznę stać na zafundowanie sobie zabiegu: wSPAniały facet, Prawdziwy facet w SPA, czy Meksykański masaż tequilą.                                                                           



Jarosław Kret/AKPAJarosław Kret o SPA i dbaniu o wygląd

Nie jestem typem, który się na siłę odmładza. Nie farbuję włosów i nie chodzę na liposukcję. Kiedyś nie lubiłem nawet masaży, ale raz nawalił mi w Indiach kręgosłup i musiałem pójść na kilka sesji. Wtedy przekonałem się, jak to świetnie działa na mięśnie. Dbam o swoje ciało, choć nie lubię używać żadnych kremów. Zimą, kiedy skóra jest szczególnie narażona, oliwę wolę pić, niż ją lać na siebie. Tego nauczyłem się w Indiach. Ale jeśli tylko mam czas to zaglądam do SPA, do sauny, a potem na masaż.Nie chodzę na czekoladowe maseczki, ani ziołowe czy błotne okłady, ale wierzę w ich skuteczność. Przecież czekolada, czyli ziarno kakaowca, morskie algi czy kwiatowe olejki, to jest czysta natura. Jeśli oddziałujemy naturą na nasz organizm, to musi dawać pozytywny efekt. Poza tym w ośrodkach SPA i wellness nie tylko dbanie o ciało się liczy, ale przede wszystkim o umysł. Jak zrobimy sobie jakiś zabieg, to od razu lepiej się czujemy i w mózgach nam się rozjaśnia i układa.